Czy można do półmaratonu przygotować się jeżdżąc rowerem?

3 września 2016

Na pytanie z tytułu będę w stanie odpowiedzieć jutro. Od postanowienia, że pobiegnę w Półmaraton Piła minęło dwa tygodnie. Jutro zrywam się skoro świt, by 160 km od mojego miejsca zamieszkania stanąć na starcie ostatniego biegu w tym sezonie. I ostatniego przed przerwą od sportu na około 3-4 miesiące (!) (zabieg barku). Nie ulega wątpliwości, że będę cisnął ponad siły, że cel jakim jest życiówka poniżej 1:40:00 będzie w mojej głowie od startu do mety. Pełen focus!!

Schodzimy na ziemię i robimy chłodną kalkulację sierpnia. Zdecydowanie nie postawiłem na przebiegnięte kilometry – przebyłem ich 52. Sporo chodziłem po górach – przeszedłem prawie 50 km, natomiast na rowerze pojeździłem 412 km – dobry wynik, szczególnie że część z tego to górskie podjazdy. Oprócz tego oczywiście łódki i inne aktywności. Na pewno mogłem zrobić więcej treningów siłowych – tu czuję największe braki.

To z czego jestem dumny to „trzymanie michy” czyli nieobżeranie się zakazanymi tłuszczami trans i tym podobnymi. Efekt to minus trzy kilogramy względem poprzedniego Półmaratonu (kwiecień 2016). Natomiast wraz z masą i małą ilością siłowni schodzi również masa mięśniowa, a jest bardzo potrzebna. Już wiem dlaczego nigdy nie robiłem takich rozważań przedstartowych na blogu. Można popaść w paranoję.

W każdym razie proszę trzymaj kciuki za mnie jutro od 11:00! Jak mi poszło dam znać na fan page.

Podobał Ci się ten artykuł?



Wszelkie prawa zastrzeżone przez rolewicz.pl