Dlaczego postanowienia noworoczne nie wychodzą?

15 stycznia 2012

Kilka dni temu świętowaliśmy Nowy Rok, a – jak powszechnie wiadomo – sylwester sprzyja składaniu pewnych postanowień. Jedni z nas obiecują sobie wtedy na przykład, że nauczą się wymarzonego języka obcego, inni natomiast że rzucą palenie lub zaczną uprawiać sport. Z danych przytoczonych przez U.S. Centers for Disease Control and Prevention w Atlancie wynika jednak, że najczęstszym postanowieniem noworocznym jest odchudzanie.

Obietnicy związanej z dietą i zdrowym odżywianiem dotrzymuje około 20%. osób. To są najbardziej optymistyczne badania jakie znalazłem – chciałem, żeby wpis był trochę pozytywny : ) Różne badania i słupki oscylują około 10%. Apropos, kto już nie dotrzymał postanowienia „na nowy rok”? Zastanawiałem się skąd to się bierze, że nie dajemy rady i doszedłem do kilku wniosków. Po pierwsze i najważniejsze: skoro w życiu nie stawiamy sobie celów na bieżąco, w każdym dniu, tygodniu, miesiącu, roku, to dlaczego ma nam się udać w nowym roku. Bo co? Bo data inna? Heh.. Dzień 1. stycznia był taki sam jak ten drugiego (pewnie wielu z nas patrzyło mniej przychylnym okiem, bo kac i ot, taka różnica). Czyli mamy pierwszą konkluzję. Należy cały rok trenować, aby stawianie celów (czyli postanowień określonych w czasie) było codziennością. To tak jak z jazdą samochodem. Jeśli ktoś nie potrafi prowadzić i co roku będzie próbował to nauczy się później niż wtedy w przypadku, gdyby próbował codziennie. Chyba, że rozbije wcześniej auto. ; )

Jak słyszę, że ktoś zaczyna się odchudzać, biegać, coś tam OD PIERWSZEGO szczerze obawiam się o rezultat tych działań. Skoro dzisiaj jest np 23., a osobnik zwleka tyle dni, żeby zacząć to coś jest nie tak, bo co się stanie z kilkoma dniami pomiędzy postanowieniem a realizacją? Zostaną stracone! Tylko dlatego, że mają cyferki 24,25,26 etc.. Moim zdaniem świadczy to o tym, że chyba osoba postanawiająca nie do końca CHCE, bo gdyby NAPRAWDĘ CHCIAŁA zaczęłaby od razu. I tutaj mój mały apel. Jeśli postanowisz sobie, że zrobisz coś od pierwszego, poniedziałku, po świętach, po urlopie, to zastanów się czy może warto zacząć tu i teraz i już nie marnować kolejnych dni na np. niezdrowy styl życia.

Nie chcę, żeby wpis śmierdział szkoleniem o wyznaczaniu celów lub zarządzaniu sobą w czasie, bo w necie jest masa „ekspertów” i można spokojnie sobie o tym poczytać, wpisując odpowiednie frazy w google. Jednak pewne rzeczy należy zrobić żeby się powiodły. Jedną z nich jest ZAPISANIE. Zapisz co chcesz osiągnąć i (uwaga: ważne) patrz na to codziennie. Mi to bardzo pomaga. Planuje sobie kolejny dzień i patrzę co chcę osiągnąć w tym roku, a więc planuje pod kątem postanowień noworocznych i wiem, że każdego dnia zbliżam się do marzeń.

Ostatnie o czym powinniśmy pamiętać (ale poradnik wyszedł!) to wytłumaczenie swojej głowie, o co kaman. Jak powiemy „no to schudnę” no to nasza podświadomość nie zrozumie, a jak powiemy „no to schudnę 1kg na miesiąc” to już nasza głowa ma jasno określone zadanie i możemy zmierzyć swój cel i w ogóle to łatwiej jest go realizować.

Macie cele na nowy rok? Co spowodowało, że akurat takie? Naprawdę chcecie je osiągnąć? Co robicie w tym kierunku?

Podobał Ci się ten artykuł?



Wszelkie prawa zastrzeżone przez rolewicz.pl