Jak zacząć biegać? Nie szukaj o tym w google

24 maja 2016

Po wpisaniu w wyszukiwarkę google frazy „Jak zacząć biegać?” na pierwszej stronie pojawiają się rozmaite banialuki. Każdy z nas może mieć różne wyniki, ale nie o tym – takie zboczenie branżowe mi się wkradło.

Na pierwszym miejscu kłamliwy portal polityczny mówi mi, że źle zaczynam biegać i nie sprawia mi to przyjemności, bo się męczę. Jako osoba chcąca rozpocząć przygodę z bieganiem zaczynam myśleć, że to może jest męczące więc bez sensu. A kiedyś słyszałem o jakichś endorfinach, że podobno fajne. O! Dalej jest napisane, że spala tłuszcz. Serjusli?! To czemu biegam już ponad 10 lat i mam cały czas tyle samo nadwagi? Wychodzę. Dziękuję Panu, że jak zaczynałem biegać nie było nawyku szukania w internecie przed przystąpieniem do każdej czynności.

Kolejne dwa wyniki to odłam Agory. Po kliknięciu w artykuł sporo mądrych rad na filmiku, takich jak: zrób badania, kup dobre buty, znajdź cel i… poczytaj fora. Nie! Idź w w miarę wygodnych butach jakie masz w szafie. Umówmy się, że skoro zaczynasz biegać to zrobisz może z 3 czy 5 km. Nie zdążysz sobie zrobić krzywdy marszobiegiem, a buty kupisz w najbliższych dniach, bo faktycznie są najważniejsze. Zapisz się na badania w międzyczasie, przecież jutro nie będziesz startował w ultramaratonie,  a odmawiać sobie jakiejkolwiek aktywności, bo musisz czekać ileś tygodni na termin z NFZ trochę szkoda. No i te fora, na których każdy pisze o swoich (często skrajnych) doświadczeniach. Odpuść. Nie rób tych wszystkich czynności. Idź po prostu biegaj. Resztę nadrobisz w wolnej chwili między kolejnymi treningami.

Trzeci wynik z wyszukiwarki to plan treningowy na 8 tygodni. Być może dla niektórych fajny, ale problem zaczyna się gdy w trzecim tygodniu jest piękna pogoda, biegniesz ze znajomym, fajnie wam się rozmawia, ale musisz wracać do domu, bo nie możesz biegać więcej niż 28 minut. Powiesz, że możesz zrobić wyjątek? To po co się trzymać planu, skoro zakładasz, że będą wyjątki zależne tylko od Ciebie? Zobacz o co chodzi z tym bieganiem, a potem jak już się nastawisz na wyniki to zrobisz nudne wszystkie plany treningowe, niepotrzebne do życiówek.

Piąta strona to typowa strona przechwytująca z linkami, do zbierania adresów, ale autor był na tyle sprytny, że zdążył rzucić content, w którym jest napisane: „Wiele osób rezygnuje z biegania zanim poczuje przyjemność jaka może z niego płynąć ponieważ nie może przejść początkowych, męczących etapów.” Ja na przykład rzadko mam przyjemność podczas samego biegu, a kiedyś chyba miałem. Po prostu po zrobionej pracy na treningu  jakoś nie wytwarzają mi się endorfinki, bardziej satysfakcja.

Zaczynałem biegać około 10 lat temu, po prostu ubierałem buty i wychodziłem z domu, dzięki temu oszczędziłem sobie zastanawiania się nad wieloma kwestiami. Jak zaczniesz czytać te wszystkie fora i ekspertów to w końcu powstanie coraz więcej kolejnych pytań: „To w końcu, żeby schudnąć to interwały czy spokojny długi bieg?” „Biegać przed śniadaniem czy lepiej wieczorem?”.  Zbieraj informacje wraz z kolejnymi pokonanymi kilometrami i dostosuj je do własnego organizmu.  Oczywistym jest to, że jeśli masz większą wiedzę na dany temat do lepiej to zrobisz, ale zauważyłem pewną pułapkę dzisiejszych czasów. Otóż mamy taki dostęp do informacji i tak bardzo chcemy się przygotować do danego tematu, że aż zapominamy zacząć go robić w praktyce.

Podobał Ci się ten artykuł?



  • Kasia

    Takie jest Twoje zdanie, ale ja się z nim zgadzam :)

    • No to świetnie, bo pod wpisami jest właśnie miejsce m.in. by negować to co jest napisane wyżej ; )
      Z czym konkretnie się nie zgadzasz?

Wszelkie prawa zastrzeżone przez rolewicz.pl