Myślodsiewnia: nie wiem czy wystartować jutro w tri

16 lipca 2016

Tydzień po zawodach przeważnie jest w głowie niestandardowy. Kłębią się różne myśli – od analizy czy można było coś zrobić lepiej, po chęć opłacenia wpisowego na kolejne imprezy, by pobijać kolejne własne rekordy. Tak jak pisała agatamusz.com sport i udział w zawodach uzależnia. Akurat wspomniana Agata ma na tyle oleju w głowie, że  jej mózg nie ma potrzeby kompletnego dojechania się na treningach, by być „spełnionym”. Ja natomiast już od tego odpoczynku od treningów (dwa tygodnie), dostaję na głowę. Próbowałem pokopać piłkę w tygodniu dwa razy, ale nadal to jest bez sensu z racji bólu pleców i barku. Nie jestem po prostu w 100% zdrowy i postanowiłem odpocząć jeszcze kilka dni, ale… wygrałem udział Garmin Triathlon Elbląg na dystansie 1/4 Ironman, który odbędzie się jutro.

I właśnie dzisiaj chciałbym potraktować bloga jak myślodsiewnię (kto czytał Harrego Pottera, ten wie o czym mówimy. Kto nie ma pojęcia, niech przeczyta, a chwilowo zadowoli się suchą definicją z pl.harrypotter.wikia.com  (magiczne narzędzie służące do przechowywania oraz przeglądania wspomnień, a także sortowania i badania myśli oraz pomysłów. Myślodsiewnie są bardzo rzadkie, co jest spowodowane ich wielką magiczną mocą i możliwościami. Są chronione potężnymi i złożonymi urokami))

Nigdy nie brałem udziału w konkursach, w których trzeba odpowiedzieć np. na: „Dlaczego Ty właśnie powinieneś wygrać pakiet?”, a tym razem popłynąłem i wygrałem. W sumie euforia była spora – pakiet startowy o wartości 250 PLN, pomyślałem że to fajna opcja. Nawet doszedłem do wniosków, że skoro boli mniej niż tydzień temu to już mogę poprawiać czas i walczyć o wyższe cele niż w Bydgoszczy.

Z każdą kolejną godziną bliżej zawodów dochodzi jednak do głosu mój rozsądek, który powiada mi: „O co ty chcesz walczyć? Co i komu potrzebujesz udowodnić? Czy urwanie kilku minut naprawdę jest warte Twojego zdrowia. Powalczyłeś w Bydgoszczy, pokazałeś charakter, ale teraz nie jest czas na dojechanie organizmu. Zwolnij, odpocznij.”

Gdy piszę ten wpis, zupełnie bez emocji przelewając na klawiaturę, co mam w głowie, to już nie mam wątpliwości. Daję sobie kila dni jeszcze na luzik, za nieco ponad 20 dni Herbalife Ironman 70.3 Gdynia – najdroższa i najważniejsza impreza w sezonie, a jak to mówią:

„Bywa, ze marzenia o rycerzu na białym koniu, przekreśla romans ze stajennym”

Podobał Ci się ten artykuł?



  • No i dobra decyzja. ;)

    • Z perspektywy czasu też tak myślę. To niesamowite, jak wiedza pomaga podejmować dobre decyzje :D

Wszelkie prawa zastrzeżone przez rolewicz.pl