O krok od tragedii drogowej, jednak piszę więc jestem

5 lutego 2015

Raczej nie należę do grupy kierowców poruszających się prawym pasem 30 km/h, ale dzięki temu przemieszczając się w ruchu ulicznym skupiam się tylko i wyłącznie na pokonywaniu kolejnych metrów. Co więcej uważam, że gdyby każdy miał takie podejście nie byłoby takich korków, a na zielonym przejechałoby więcej samochodów. Nieważne. Nie o tym. Każdy jeździ jak chce, ale dzisiaj dobitnie się przekonałem o tym. Prawie dosłownie na własnej skórze.

Pomykam sobie po 22:00 do domu. Ciemna droga, latarnie raczej nie występują. Nie jadę szybko, a tym bardziej nieodpowiedzialnie. Droga pusta, skręcam w lewo ze skrzyżowania. Pewny, że zaraz będę jechał prosto, w prawo i do domu. Nagle tuż przed moją maską wyrasta passat. Ciemny brąz, bez świateł. W ułamku sekundy uświadamiam sobie, że ani ja, ani on nie damy rady się zatrzymać. Odbijam w prawo, mając nadzieję że mobilek-widmo zrobi to samo. Zrobił, przelatuje obok znaku, przez trawę, przez chodnik, zatrzymuje się gdzieś kilkadziesiąt metrów dalej. Wybiegam z samochodu, on też.

Ja: Żyjesz? Nic ci nie jest?
On: Wszystko okej, a Ty cały?
Ja: Tak. W ogóle cie nie widziałem, w nocy ogólnie to lepiej jeździć ze światłami.  <śmiech>
On: (blady) Noo.. Przperaszam jestem w szoku.
Ja: Myślałem, że takie sytuacje zdarzają się tylko na youtube. Najważniejsze, że auto masz całe.
On: No, aż dziwne, że trafiłem między znaki.

I teraz najlepsze się wydarzyło. :D Podszedł bliżej, zrobiliśmy „misia” (czaicie, taki przytulas) i życzyliśmy sobie dobrej nocki. Rozeszliśmy się do swoich samochodów, szczęśliwi, że możemy to zrobić o własnych siłach.

Naszły mnie pewne refleksie w związku z tą sytuacją. Otóż takie reakcje nie są zaplanowane. Pomimo, że to była bezapelacyjnie jego wina w ogóle się nie zdenerwowałem, a widząc że kolega (mógł mieć z 20-22 lata) przestraszył się dużo bardziej niż ja, próbowałem rozładować atmosferę. Nasz mózg na dobre rzeczy programujemy każdego dnia. Po pierwsze możesz udawać i być niby miłym człowiekiem, ale w strsujących sytuacjach wyjdzie Twoje prawdziwe ja. Po drugie jeśli jesteśmy pozytywnie nastawieni i szczęśliwi to po prostu nie dzieją nam się złe rzeczy. Dziś mój niezawodny Anioł Stróż oraz Romek Pozytywna-Energia byli ze mną za co im serdecznie dziękuję.

Podobał Ci się ten artykuł?



  • Malgorzata Wrzesinska

    Dobrze, że nic ci się poważnego nie stało . Pozdrawiam

Wszelkie prawa zastrzeżone przez rolewicz.pl