Trzy powody, dla których warto pojechać w góry

18 września 2014

Po tym, jak zniknęły wszystkie, zajebiste i rozwojowe wpisy z bloga jakoś ciężko mi się zebrać, żeby zacząć regularnie dodawać noty. Co prawda nigdy mi się nie udawało pisać regularnie jak Świrowi Blogowemu tutaj natomiast bywało lepiej niż jest obecnie. Nie będę obiecywał, że to się zmieni,ale dosłownie 24 godziny temu po podróży, która trwała jakieś 9 godzin i śnie, który trwał jakieś 3 olśniło mnie. Głowa otworzyła mi się po raz pierwszy! (ale nie w życiu) Dlaczego? Bo dotarłem w Karkonosze! I zapragnąłem napisać na rolewicz.pl – o tym jak fajnie jest w górach. A raczej delikatnie zacząć temat, bo o tym jak fajnie w górach to można całego bloga napisać i jeszcze trochę.

Oto trzy rzeczy, które mogą zadziać się w Twojej głowie gdy aktywnie jesteś w górach:

 Twoje bieżące problemy znikają.
A przynajmniej przez jakiś czas przestają mieć znaczenie. Być może tak powinien wyglądać urlop i po prostu odpoczynek od pracy, od obowiązków, od życia. Mi pełen relaks daje chodzenie/bieganie po szlakach lub jazda na rowerze – góra/dół.

Rozwiązania same przychodzą do głowy.
Dzisiaj idę w górę, pokonuję kolejne metry, kamienie, kilometry i nagle sprawa, która spędzała mi sen z powiek przez kilka ostatnich miesięcy nabrała o tyle innych barw, że wpadło mi do głowy rozwiązanie, które ją pchnie mocno do przodu. W skrócie: rozwiązanie nad którym zastanawiałem się od miesięcy wymyśliłem dziś na szlaku zielonym, a działanie w tej sprawie zajmie mi około 3 tygodnie po powrocie. Rozumiesz to? Sprawa, która zalega Ci w głowie od tak dawna nagle zniknie z bańki w ciągu najbliższego czasu!

Kilogramy szybko znikają.
O tak. Moja obsesja. Ale to jedno z najlepszych (najlepsze?) miejsce do konkretnego trenowania. Kiedyś (parę miesięcy temu) jak zrobiłem tutaj 10 dni obozu (sam sobie zorganizowałem) to po powrocie poprawiłem życiówkę na półmaratonie sprzed miesiąca o 4 min! Wcześniej po całym roku treningów poprawiłem życióweczkę na halfmarathonie o 1 min więc to chyba mówi wszystko. Póki co jem pizze i piję piwo, ale mam pewność, że po powrocie w nizinne strony i tak będzie kilka kilogramów mniej : ) [edit: dziś już na kolacje warzywa jak coś!]

Najbardziej mi z tego wpisu podoba się to, że… powstał.
Do następnego!

Podobał Ci się ten artykuł?



  • Ewi

    już się powstrzymam….! :D :D :D

Wszelkie prawa zastrzeżone przez rolewicz.pl