Uwielbiam Bieg Papiernika

20 maja 2012

Uwielbiam Bieg Papiernika! Pamiętam jak dokładnie rok temu pojechałem do Kwidzyna na SWÓJ PIERWSZY OFICJALNY BIEG. Wtedy myślałem, że mnie pogrzało, bo zawsze tak z przymrużeniem oka patrzyłem na „czubków” co biegną, żeby dobiec. W tamtym czasie wydawało mi się to bez sensu, ale już wiem ,dlaczego. Bo nie wiedziałem co się dzieje z człowiekiem, gdy biega i określa sobie cele!

Organizacja 
International Paper – Kwidzyn co roku odwala kawał dobrej roboty. Pierwsze co rzuca się w oczy to brak opłaty wpisowej. Normalnie zero, za darmo, za friko – szok! Na trasie 3 punkty z wodą, sikawki strażackie, po biegu Isostar i woda. Oprócz tego kibicie zorganizowani i mniej zorganizowani, dobre oznaczenie, punkty medyczne, no po prostu wszystko co jest potrzebne do dobrego Biegu na 10 km.
Do numeru dołączony kupon biorący udział w losowaniu nagród i uprawniający do grochówki.

Pakiet startowy
Brakuje mi koszulki na pamiątkę  z logo BIEG PAPIERNIKA – może za rok będzie opcja, że można dokupić  koszulkę? A oprócz tego marcowy RUNNER’S WORLD, bezzwrotny czip i bardzo pozytywny prezent – ubranko na telefon/ipoda i inne, do biegania na ramię. Ciężko coś takiego dostać w sklepie za rozsądną cenę – bardzo przydatny gadżet. No i zmieści się tam BlackBerry, więc kolejny plus dla organizatorów ode mnie.

Mój Bieg 
Nie przeżywam biegu i nie spinam się, co widać chociażby po tym, że nagrywam (i będę to chyba robił częściej) krótkie filmiki z trasy ;D Tak jak wspominam na youtube bardzo mało biegałem ostatnio na rzecz siłowni, indoor cycling, a przede wszystkim pracy, także wyniku nie spodziewałem się rewelacyjnego. Pobiegłem 36 sekund gorzej od rekordu życiowego więc i tak nie jest źle. Biegło mi się lekko i pierwsze 5 km jakoś szybciutko minęło. Dużo szybciej niż w Run Toruń.  Od piątego przyspieszyłem i wyprzedziłem sporą grupę osób, swoją drogą to bardzo mi się podobało jak biegłem szybciej i większość odwracała głowę ; d Prawie tak fajnie jak samochodem. Ostatni km był ciężki dla mnie więc przypierdzieliłem w połowie akurat (chociaż wiem, że cały bieg najlepiej jednym tempem :) ).

Nie wiem, kiedy następny bieg, ale wiem, że następny wpis na blogu będzie „wiedzowy”, bo ciągle piszę o bieganiu, a ja biegaczem się nie czuję. ; ))

Podobał Ci się ten artykuł?



Wszelkie prawa zastrzeżone przez rolewicz.pl