Posts in Odskocznia od biznesu

Poniosła mnie miłość. Życiówka na Philips Półmaraton Piła

Słowo „życiówka” przewija się ostatnio na blogu często. To za sprawą planu na rok 2015, który zakłada poprawienie najlepszych czasów na: 1/4 Ironman (zrobione), 1/2 Ironman (zrobione – relacja później), Półmaraton (zrobione – to właśnie ta relacja!), Maraton (październik), 10km (zrobione). Realizacja celów to niesamowita rzecz. Ludzie, którzy stają się lepszymi wersjami samych siebie na pewno wiedzą o czym mówię.

Read More

Eksperyment na Biegu Papiernika: sprawdziłem jakie zalety i wady ma ustawienie się na końcu stawki

[foto. ten w czarnym, który kibicuje zamiast biegać to ja. Zgubiłem gdzieś resztę fotek i musi być ta z głową]

Ostatnim biegiem, w którym brałem udział był VI Bieg Papiernika w Kwidzynie, (oczywiście) na dystansie 10 km. Z racji tego, że prowadzę bloga (prowadzę to dużo powiedziane : ) wypada napisać o założeniach jakie miałem na ten występ. Read More

10 powodów, dla którch warto brać udział w zorganizowanych biegach

Jesteś biegaczem-amatorem? A może nie nazywasz się biegaczem, bo dopiero stawiasz pierwsze truchty po leśnych ścieżkach? Albo wychodzisz jak nikt nie widzi i szybko wracasz do domu, bo jeszcze masz nieodpowiednie buty do biegania i bolą Cię stopy, a tak w ogóle to nie masz siły biec dłużej 7 minut? Szczerze mówiąc to masz ogromne szczęście, bo jesteś w świetnym miejscu. Początek to jeden z najlepszych momentów w przygodzie biegacza! Dziś przekonam Cię, że Twoje nogi powinny choć raz pobiec w biegu ulicznym.

Read More

I cóż, że ze Śnieżki? Lekko ześwirowałem dziś, naćpałem się endorfinami i nagrałem film

To się wydarzyło dzisiaj. Nagle i niespodziewanie, ale jednak nie do końca, bo pijąc wczorajsze drinki już miałem z tyłu w głowie: „wstanę i wbiegnę na Śnieżkę”. Budzik na 6:00. „Co się dzieje?” – pomyślała moja część mózgu, ale zaraz odezwała się inna część: „wstawaj, bierz plecak i zrób to! Będziesz z siebie dumny!”. Znowu pierwsza część głowy: „ojj pośpij”. Na dworze tak pizga, że aż nie wiem czy to leje czy to wiatr. Krótkie spodenki, koszulka (jedna z moich ulubionych – ta), kurtka i naginam. Jakieś 700 metrów od kwatery uświadomiłem sobie, że nie mam czapek, które miałem przygotowane.

Żółty szlak taki trudny. Nie da rady biec przez te śliskie kamienie, patrzę na zegarek i widzę, że po godzinie docieram do czerwonego szlaku, który jest dużo bardziej przyjemny – o ile można mówić o przyjemności w tym wypadku. No i zaczyna się jazda, stromo i coraz bardziej pionowo w górę.

Read More