W internecie można znaleźć nieskończoną ilość porad dotyczących odchudzania. We wszystkich językach świata eksperci podpowiadają, co zrobić, by mieć wymarzone ciało. Najbardziej niesamowite jest to, że większość rad wyklucza się nawzajem. Dlatego postanowiłem okiełznać ten internetowy chaos i dać Wam kompendium wiedzy w temacie odchudzania. A konkretniej to doradzić, co robić, by idealnie marnować czas na treningach, by wahania wagi były częste oraz jak uzyskać efekt jojo i brak progresu.

Wszyscy na około się odchudzają? Marek wrzucił zdjęcie z kolejnego biegu. Hania wstawiła fotę z plaży, na której wygląda świetnie, do tego woda w tle to nie Bałtyk, co powoduje jeszcze większą frustrację mobilizację. Karolina napisała, że znowu zmęczona po crossficie, ale było warto. Nie bądź tylko lajkerem tych zdarzeń! Działaj! Postaw sobie cel, że za miesiąc, no góra za dwa będziesz właścicielem wymarzonej sylwetki.

Jak zacząć się odchudzać?
Zacznij od zapisania się na forum. Najlepiej kilka grup na fejsie, jakieś duże forum o odchudzaniu. Jaką aktywność wybrać? Bieganie! No pewnie, przecież to takie proste. Każdy teraz biega. Musisz dopisać się do przynajmniej 5 grup biegowych. Poświęć kilka godzin, żeby dowiedzieć się jak najefektywniej zacząć. No i zapytaj na kilku z nich jakie mają porady dla Ciebie doświadczeni biegacze. Na pewno każdy opowie Ci swoje wspaniałą historię. Każda jest inna i każdy ma własne doświadczenia? To nic, przeczytaj wszystkie i wprowadzaj w życie te, które się najczęściej powtarzają. To nie powinno zająć więcej niż dwa tygodnie. Nie traktuj tego jak zmarnowany czas na facebooku, to inwestycja. Zdobywanie wiedzy!

Już wszystko wiesz? To możesz wychodzić na trening biegowy. A nie. Jest jesień, przecież na forum wyraźnie było napisane, że odpowiednie buty to podstawa, a jesienią należy odpowiednio się ubrać. Lepiej nie ryzykować w starych trampkach. W weekend na spokojnie pojedziesz do sklepu sportowego i kupisz niezbędny sprzęt.

Już po zakupach? Świetnie, mam nadzieję, że nie wydałeś mniej niż 800 zł. Same buty na początek to już inwestycja przynajmniej 500 zł. Przecież tu chodzi o Twoją wymarzona sylwetkę, nie ma co oszczędzać. Jeśli nie pada, nie ma wiatru, nie ma dużego mrozu, nie jest za ciemno, ani za jasno to możesz ruszać. Biegnij na maxa, aż odetnie tlen. Przypomnij sobie wszystkie filmiki motywacyjne z jutuba. Oni się nie oszczędzają. Nie idź ze znajomym, który już przeszedł te początki. To Twój trening. Po co ktokolwiek ma wiedzieć, że zaczynasz biegać? A jak nie dasz rady kilometra? Jak już zrobisz trzy kilosy to inna sprawa. Wtedy koniecznie udostępnij na fejsie, ale że zaczynasz to nie mów, bo nigdy nic nie wiadomo. Po biegu bolą Cię nogi, kolana, piszczele? Czyli organizm wie, że trenował. Wiesz, „no pain no gain” i te sprawy.

Czujesz to szczęście, które wypełnia Twoje wnętrze? Tak, to te słynne endorfiny. Jesteś po wysiłku więc czekolada, która leży w szafce nie sprawi ani najmniejszego wyrzutu sumienia. Pół godziny biegania to już coś. Niemożliwe, że dwa paski czekolady rozwalą bilans kaloryczny. Skoro pasek czekolady je się kilka sekund to niemożliwe przecież, że trzeba biegać 20 minut, żeby to spalić. Trenowałeś to możesz sobie pozwolić.

Tłuszcze trans, cukier? Twój organizm jest jak piec, spokojnie spali wszystko co wrzucisz. Nie martw się tym, co jesz. Spróbuj na początku trenować codziennie. Jak masz dużo zajęć, a do tego mało sypiasz to skróć sen jeszcze bardziej, przecież i tak się nie wysypiasz. Jak to mówią: odpoczniesz po śmierci.
Tak wygląda część pierwsza tego kompendium wiedzy. W późniejszym czasie pokażę Tobie bardziej zaawansowane techniki zajeżdżania organizmu, które w konsekwencji dają efekt odwrotny od zamierzonego.

Spodobał Ci się wpis? Mam jeszcze więcej wartościowej wiedzy dla Ciebie.
Po zapisaniu się na newsletter znajdziesz się na wyjątkowej liście osób, które jako pierwsze dowiadują się o nowych treściach, narzędziach i innych materiałach, które przyniosą Ci korzyści, w budowaniu Twojej marki w internecie. Zero spamu, tylko konkrety.

26 Comments

    1. Karol Rolewicz 12 listopada 2016 at 01:54

      W życiu codziennym nie każdy łapie ; ))

      Reply
      1. DzieckoWeMgle 12 listopada 2016 at 15:54

        Nooo…nie zawsze też darzą sympatią 😉

        Reply
          1. DzieckoWeMgle 12 listopada 2016 at 17:44

            Niestety…przede wszystkim z autopsji 😀

  1. Wielopokoleniowo 3 12 listopada 2016 at 08:29

    Hihi, czekam na dalsze wpisy, myślę, że przydadzą się sporej ilości osób 😉

    Reply
    1. Karol Rolewicz 12 listopada 2016 at 16:56

      Będą będą ; ) najlepiej z newsettera albo fejsa się dowiadywać o nich 🙂

      Reply
  2. Sebastian “Zaczytany w Książka 12 listopada 2016 at 08:31

    Sarkazm zawsze spoko. Szczególnie w tego rodzaju postach 😉

    Reply
    1. Karol Rolewicz 12 listopada 2016 at 16:58

      Zgadzam się że spoko : d Myślę, że jeszcze kilka się trafi takich wpisów ; )

      Reply
  3. Karol Rolewicz 12 listopada 2016 at 16:59

    Nie można się pozytywnie zaskoczyć, ale rozumiem przesłanie i dziękuję za miły komentarz ; ))

    Reply
  4. Joanna Wojciechowski 13 listopada 2016 at 08:26

    Rozbawiłeś mnie tym tekstem 🙂 Co do butów jednak, to jestem tego doskonałym przykładem, że to absolutny must have, kiedy zaczyna się biegać. Ja zaczęła, „w starych trampkach” i gdyby nie moja instruktorka o crosfitu, to pomyślałabym, że chyba mam raka kości, tak mnie naparzały nogi. Ona mi poleciła sklep, w którym mi dobrano buty do stopy i nie tylko zaczęło mi się lepiej biegać, ale jeszcze ten okropny ból odszedł w zapomnienie.
    Co do reszty, to się podpisuję. Już dawno przestałam czytać, co internety naprodukują. Po prostu działam 😉

    Reply
    1. Karol Rolewicz 14 listopada 2016 at 21:53

      Zgadzam się, że dobre buty to podstawa, sam potrafiłem inwestować pół pensji w komfort biegania. Bardziej miałem na myśli ziomków, którzy kupują buty za trzy stówy i po dwóch tygodniach zapał mija.

      Reply
  5. Smiley Project 13 listopada 2016 at 12:08

    Bardzo fajny sposób pokazania problemu 🙂

    Reply
  6. Kuncio com 13 listopada 2016 at 17:55

    Coś w tym jest. I później okazuje się, że zamiast chudnąć tyjemy.

    Reply
  7. Dawid Śliwiński 14 listopada 2016 at 21:48

    Karol.. skąd masz moje zdjecie? 😀

    Reply
  8. Ania Abakercja 16 listopada 2016 at 09:49

    „Skoro pasek czekolady je się kilka sekund to niemożliwe przecież, że trzeba biegać 20 minut, żeby to spalić.” no czysta logika przecież 😉

    Reply
  9. Wypaplani 16 listopada 2016 at 09:53

    Najlepiej dbać o siebie cały rok i trzymać się zdrowych nawyków żywieniowych, a nie będziemy musieli się odchudzać sezonowo 😉

    Reply
    1. Karol Rolewicz - Site Author 25 listopada 2018 at 23:28

      Myślę, że już czas! : )

      Reply

Leave A Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *